Recenzje książek

Niewolnika dobrego pilnie kupię…

Ciekawi was, ile kosztowała winnica 2000 lat temu? Mam informacje z pierwszej (no dobra, drugiej) ręki. I zapewniam, że nie była wiele droższa niż dzisiaj w Polsce.

Dzieło Lucjusza Juniusza Moderatusa Kolumelli De re rustica (O rolnictwie), o którym dokładniej pisałem tutaj to nie tylko znakomity wykład teorii i praktyki nowoczesnej (jak na owe czasy) agronomii, lecz także poradnik ekonomiczny, m.in. w dziedzinie winiarstwa.
Autor zaczyna od tego, że sprzedaż samych owoców, nie zaś zrobionego z nich wina jest kompletnie nieopłacalna, chyba że gospodarstwo leży blisko dużego miasta, co zapewnia stały zbyt i „lepszych” klientów gotowych dobrze płacić. Neguje też poglądy na temat wydajności. Na początku naszej ery rzymskie rolnictwo podupadło; jak pisze we wstępie do polskiego wydania prof. Ireneusz Mikołajczyk: „Powszechnie uważano za dobry urodzaj culleus (525 l) wina z jednego jugera [25 arów]. Kolumella zaś twierdzi, że winnice, które dają trzy cullei z jugera powinno się wykarczować, ponieważ są nieopłacalne”. Czyli – przekładając to na nasze miary: uznawano, że jest OK, jeśli plantacja dawała 2,1 tys. l/ha, a Kolumella postuluje likwidację nawet takich, które przynoszą 6,3 tys. l/ha (dla porównania: w polskich warunkach z reguły uzyskuje się 5,5-11 tys. l/ha). Słynny agronom jako optymalną zaleca winnicę o powierzchni 7 jugerów (1,75 ha) jako tę, która przynosi największe zyski w porównaniu do wkładu pracy i pieniędzy.
Przejdźmy teraz do konkretów i pogadajmy o kosztach.

Zakup gruntu, winorośli i ich „posagu”, czyli podpórek i wikliny do podwiązywania, a także niewolników i utrzymania plantacji przez pierwsze dwa lata, kiedy nie ma plonów, to 32 480 sestercji. Jak to przeliczyć na współczesne złotówki? Sestercja miała wtedy wartość około 0,08 g 24-karatowego złota 99% (obecna cena – 150 zł/g), czyli dzisiejszych 12 zł. Winnica kosztowałaby więc 389 760 zł (1 ha – 220 tys. zł). Z wyliczeń Wojciecha Bosaka z 2013 r. (Opłacalność produkcji wina oraz możliwości rozwoju komercyjnego winiarstwa w Polsce) wynika, że na założenie hektara winnicy w Polsce (zakup i ogrodzenie działki, nasadzenia, utrzymanie młodej winnicy niedającej plonów) należy wydać 158 tys. zł. Czyli: jest taniej, chociaż w pakiecie zakupowym nie ma niewolników.

Teraz zyski. Kolumella określa dochód roczny ze sprzedaży wina na 1950 sestercji (23 400 zł). Pisze też, że powiększa go, selekcjonując najlepsze pędy i sprzedając sadzonki w cenie 600 sestercji/1000 szt., czyli 7,20 zł/szt. (dla porównania: u Bartłomieja Myśliwca w Jaśle – II gatunek – 7-8 zł/szt.; standard – 9-10 zł, „wybór Ekstra” – 11-12 zł). Tym, którzy chcą u nas zarobić na winie, Bosak zaleca jako optymalną winnicę 3-hektarową. Roczny przychód jest dużo wyższy niż u Kolumelli (100-160 tys. zł) lecz wyższe są i koszty – m.in. budowy przetwórni (ponad 0,5 mln zł) oraz zaplecza eno/agroturystycznego, wydatnie wspomagającego sprzedaż. Stąd zwrot inwestycji następuje dopiero po 20 latach (w tym wariancie autor zakłada sprzedaż całości produkcji przez pośredników; znacznie bardziej optymistyczny jest senariusz, w którym winiarz sprzedaje 2/3 produkcji bezpośrednio w winnicy, w tym w formie odpłatnych degustacji z wykładem – zwrot następuje już w 13. roku).

W De re rustica pasjonujące są rozważania o cenach niewolników i o tym, czym się kierować przy ich zakupie: „Winnice potrzebują ludzi nie tyle wysokich, ile barczystych i muskularnych, albowiem ten typ jest bardziej odpowiedni do okopywań i prześwietlań oraz pozostałych zabiegów w nich przeprowadzanych. Ta dziedzina rolnictwa wymaga mniej poczucia uczciwości niż pozostałe, ponieważ robotnik w winnicy powinien pracować pod nadzorem i wespół z innymi, a przeważnie cechą ludzi niegodziwych jest bystrzejszy umysł, którego potrzebuje charakter tej pracy. Wymaga ona bowiem nie tylko kogoś silnego, lecz i o lotnej bystrości umysłu, dlatego też najczęściej winnice są uprawiane przez niewolników zakutych w kajdany. O wiele lepiej jednak zajmie się winoroślą człowiek uczciwy o takiej samej bystrości umysłu niż nicpoń. Wtrąciłem tę uwagę, aby ktoś nie pomyślał, że wyznaję pogląd, według którego wolę uprawiać ziemię przy pomocy przestępców niż przy pomocy ludzi uczciwych.”
Kolumella narzeka, że plantatorzy żałują kasy na dobrych ludzi (zwłaszcza zarządców), co później odbija się negatywnie na jakości winnicy i wina. Pisze, że wysoko wykwalifikowany niewolnik (vinitor) musi kosztować 6-8 tysięcy sestercji (72-96 tys. zł); na szczęście w zupełności wystarczy do zarządzania 7-jugerową winnicą. O cenach zwykłych obcinaczy pędów i zbieraczy winogron autor milczy – może były niskie, a może do tych prac okazyjnie zatrudniano ludzi, którzy na co dzień robili w gospodarstwie coś zupełnie innego? W końcu „optymalne zarządzanie zasobami ludzkimi” musiało się gdzieś przecież narodzić.

Lucjusz Juniusz Moderatus Kolumella, O rolnictwie, tłum. Ireneusz Mikołajczyk, t. I, Ossolineum, Wrocław 1991, s. 183; t. II, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 1991, s. 223

Wojciech Bosak, Opłacalność produkcji wina oraz możliwości rozwoju komercyjnego winiarstwa w Polsce, www.winologia.pl/ekonomika.pdf

Wybraliśmy dla Ciebie:

Bądź pierwszy! Napisz swój komentarz...

Napisz komentarz