Recenzje książek

Lekcje ze słuchu

Dziś – trochę nietypowo – będzie nie o winiarskiej książce, a o winiarskiej płycie. Przy czym nie jest to płyta z muzyką (choć o muzyce tu sporo), ale z winnymi opowieściami.

Carmina Burana wzbogaca smak cabernet sauvignon, a Turandot Pucciniego – syrah

Wiadomość w butelce – PiN do wina to zbiór felietonów, jakie czytał (wygłaszał?) w Radiu PiN redaktor naczelny Magazynu Wino Tomasz Prange-Barczyński, znany też jako TPB. Felietony, w liczbie 34, opublikowano na płycie. Każdy z nich to króciutka, około dwuminutowa historyjka… no właśnie – o czym?

Jako się rzekło, dużą rolę odgrywa tu muzyka, przeważnie klasyczna, czasem etniczna, jak fado, czasem jazz. Autor opowiada winiarską historię – o ludziach, szczepach, czy terroirs i „dopisuje” pasującą do niej opowiastkę muzyczną – o kompozytorach, stylach, utworach. Albo na odwrót: muzyka prowokuje opowieść o winie. Trasa winno-muzycznej podróży wiedzie przez niemal cały winiarski świat: głównie Europę – Francję, Hiszpanię, Portugalię, Serbię, Węgry, lecz także Brazylię, Izrael i USA.

Zaczyna się ściśle naukowo. W felietonie Muzyka i wino Prange-Barczyński przytacza wyniki badań szkockiego Heriot Watt University, które świadczą o tym, że odpowiednio dobrane dźwięki mogą potęgować doznania degustacyjne. Naukowcy z Edynburga udowodnili m.in. że słuchanie O fortuna, fragmentu otwierającego Carminę Buranę Orffa, wzbogaca smak cabernet sauvignon, zaś Kanon D-dur Pachelbela i aria Nessun dorma z opery Turandot Pucciniego czynią to samo w przypadku syrah.

Richard Wagner nie pił szampana cuvée de prestige Dom Pérignon

W Czego nie pił Wagner autor wspomina wizytę w La Résidence de Trianon – posiadłości domu szampańskiego Moët & Chandon w Épernay. Wizytę swoją i Richarda Wagnera. Wagner przybył tam 2 lutego 1858 r., aby odwiedzić swego przyjaciela Ernsta Benedikta Kietza, oficjalnego portrecistę rodziny Chandon. I ponoć doznał iluminacji, pod której wpływem skomponował Tristana i Izoldę. TPB, który do Trianon pojechał na degustację słynnego flagowca Moët & Chandon, cuvée de prestige Dom Pérignon, ubolewa, że tak wielki człowiek jak Wagner nie mógł pić tak wielkiego szampana. To trochę zaskakujące, lecz rzeczywiście marka jest stosunkowo młoda: powstała w 1921 r., a Moët & Chandon kupił ją od Merciera dopiero w roku 1930. Trunek jest ekskluzywny, a zarazem powszechnie dostępny – spekuluje się, że firma wypuszcza na rynek grubo ponad milion butelek jednego rocznika, a złośliwi twierdzą, że nawet i pięć milionów – czemu M&Ch żarliwie zaprzecza. W felietonie oprócz Wagnera pojawiają się także: James Bond, który wolał edycję ‘53 od ’55 oraz imponująca złożonością, dojrzewająca kilkanaście lat na osadzie, specjalna wersja Dom Pérignon Oenotheque. Jest również mowa o serwowanej w Trianon wykwintnej kuchni – m.in. kuskusie z turbotem i płatkami róży, podanym do Dom Pérignon Rosé 2000. Autor podkreśla, że równie mocno jak wino, interesują go tworzący je ludzie. W Wiadomości w butelce wyraźnie to widać: nie zabrakło ciekawych postaci.

Ścięte włosy odstraszają króliki z winnicy

W felietonie Jabłka pana Fonseki tytułowy pan Fonseca, robotnik rolny z winnicy Monte Cascas (obecnie Casca Wines) w portugalskim regionie Colares, po wizycie u fryzjera zabiera swe ścięte włosy i rozsypuje je w winnicy, aby zapach człowieka odstraszył króliki. Marios Kolios, właściciel cypryjskiej winiarni Kolios (Rzeźnik, który robił wino) jako dziecko współuczestniczył w pewnym niecnym procederze: kiedy chodził na obiady do dziadków, ci zawsze nalewali mu pysznego, słodkiego czerwonego wina z podsuszanych gron. Gdy sprawa się wydała, dziadek uspokajał rodziców chłopca, że nalewa mu trunku „tylko na palec” – nie wspominając jednak, że jest to najdłuższy, środkowy palec, wsadzony pionowo do szklanki. Mały Marios, nie dość że nie popadł w alkoholizm, to jeszcze – jako że chętnie pomagał dziadkowi robić swój ulubiony napój – nauczył się winiarstwa. W dorosłym życiu uratowało go to od klęski. Z zawodu był rzeźnikiem i kiedy na rynku zaczęły dominować supermarkety, jego mała firemka stanęła w obliczu bankructwa. Kolios szybko przypomniał sobie nauki pobierane od dziadka i założył winnicę, która z powodzeniem działa do dziś.

Lluís Llach – winiarz o lewicowych poglądach

Przebranżowił się także ktoś, kogo zapewne dobrze znacie, choć może w pierwszej chwili jego nazwisko niewiele wam powie: Lluís Llach. To działacz opozycji antyfrankistowskiej i pieśniarz, autor utworu L’Estaca (Słup). W 1978 r. Jacek Kaczmarski napisał do jego melodii własny tekst i tak powstały słynne Mury. Llach ostatni koncert dał w 2007 r., po czym został winiarzem. Firma Celler Vall Llach, której jest współwłaścicielem, działa w apelacji Priorat. Llach nie porzucił lewicowych poglądów i stara się, aby winiarnia nie tylko zarabiała pieniądze, ale też była uczciwa – dlatego m.in. podniósł ceny skupu winogron od okolicznych rolników.

To szlachetne, a – jak się tak głębiej zastanowić – po prostu normalne. Tomasz Prange-Barczyński, kończąc opowieść o Llachu (Popołudnie w Porrera) mówi, że dzięki takim ludziom jak on wino odzyskuje swoją pierwotną funkcję: znów jawi się nie jako produkt przemysłu, biznesu, marketingu i czego tam jeszcze, ale cywilizacji i kultury – tworzony przez człowieka dla człowieka. I tak ma być.

Tomasz Prange-Barczyński, Wiadomość w butelce, IVV Media, Warszawa, 2:01:49 h

PS Dwie uwagi techniczne:

  1. Płyty nie można kupić, ale można zamówić jej kopię w redakcji Magazynu Wino.
  2. Nagranie jest w mp3, dlatego niektóre odtwarzacze CD mogą się przeciw niej buntować – należy ew. przeformatować płytę na komputerze.

Wybraliśmy dla Ciebie:

Bądź pierwszy! Napisz swój komentarz...

Napisz komentarz