Podróże z winem Producenci Regiony

400 hektarów perfekcji

W przypadku tej winiarni łacińskie powiedzenie „nomen omen” sprawdza się w stu procentach. Bo Planeta to nie tylko dobre trunki. To także wielkość i kawał historii sycylijskiego winiarstwa.

Robią wino od 17 pokoleń

Rodzina – co znajduje potwierdzenie w dokumentach – robi wino od mniej więcej 1500 r., a innymi słowy – od 17 pokoleń.

Postacią, która otwarła najnowszy rozdział jest 75-letni nestor rodu Diego Planeta. Jak sam mówi, był „późnym dzieckiem” – kiedy dorastał, jego rodzice byli już w wieku, w którym nie mogli intensywnie pracować, toteż Diego musiał być zawodowo aktywny od wczesnej młodości. Nic więc dziwnego, że mając zaledwie 32 lata został prezesem spółdzielni Settesoli. To stowarzyszenie sycylijskich plantatorów winorośli z siedzibą w Menfi, którego członkowie wkładają własne owoce do wspólnej puli i przetwarzają je w firmowej winiarni, a następnie dzielą się zyskami stosownie do wkładu surowców, pracy i pieniędzy. Organizacja powstała w 1958 r. w czasach kryzysu – winogrodnicy zjednoczyli się, wiedząc, że jedna duża spółdzielnia jest bardziej wydajna i tańsza w utrzymaniu niż wiele pojedynczych małych winiarni. Ojciec Diego Planety był jednym z fundatorów Settesoli, a on sam zasiadł w fotelu prezesa w 1972 r. i szefował 39 lat. Pod jego rządami organizacja rozkwitła: dziś zrzesza ponad 2 tys. członków uprawiających 6,5 tys. hektarów winnic i produkuje 25 mln butelek wina rocznie. To w dużej mierze dzięki niej sycylijskie wina stały się rozpoznawalne na świecie. Lokalnie spółdzielnia wygrała z bezrobociem – bezpośrednio lub pośrednio pracuje dla niej 3,5 tys. rodzin, czyli około 70% miejscowej populacji.

Na zboczach Etny nie było filoksery

Don Diego maczał też palce w działalności innej szacownej organizacji – Assovini Sicilia. To z kolei zrzeszenie winiarzy z całej wyspy (72 członków, 80% produkcji butelkowanych win). Powstało w 1998 r. i zajmuje się m.in. promocją sycylijskich trunków. Od 2004 r. organizuje doroczny zjazd dziennikarzy winiarskich z całego świata – Sicilia en Primeur, podczas którego prezentuje się nowe roczniki i obwozi żurnalistów po winnicach. Impreza różni się od innych tego typu doskonałą selekcją trunków (pokazywane jest tylko to, co rzeczywiście zasługuje na uwagę) oraz luźną atmosferą, sprzyjającą nieformalnym pogawędkom z winiarzami. Na SEP 2010 dowiedziałem się np. że w winnicach na zboczach Etny w ogóle nie było filoksery: wulkaniczna gleba zawierająca bardzo szorstkie minerały drapała i raniła wrażliwą mszycę w brzuszek. Dlatego dziś można tu spotkać 80- czy nawet 100 letnie krzaki bez amerykańskich podkładek. Wina z nich są wspaniałe, o głębokim aromacie i naturalnie skondensowanym smaku.

Planeta ma prawie 400 ha winnic

Diego Planeta był i jest nie tylko działaczem, lecz także winiarzem. I na tym polu jego zasługi są ogromne. W 1985 r. zasadził 50 ha eksperymentalnych winnic: studiował tam różne odmiany, by potem skupić się na uprawie kilkunastu, które dawały najlepsze trunki. Odmiany były zarówno miejscowe, jak i międzynarodowe. Z tych pierwszych „selekcję” przeszły m.in. grecanico, carricante, moscato di noto, frappato, nerello mascalese oraz światowej dziś sławy sycylijska gwiazda nero d’avola. Z tych drugich: chardonnay, syrah, merlot oraz cabernet sauvignon i franc.

Aż do 1995 r. Planeta sprzedawał swe winogrona do Settesoli. Żartuje, że z autorskimi winami musiał poczekać, aż dzieci dorosną – żeby miał mu kto pomagać. Dzisiaj rodzinna firma ma prawie 400 hektarów winnic i sześć przetwórni w różnych częściach Sycylii – „kwaterą główną” wciąż pozostaje historyczna posiadłość w Menfi, na południowym zachodzie wyspy, nad Morzem Śródziemnym. Jej osobliwością jest La Biblioteca, sala degustacyjna, w której zgromadzono setki książek o winorośli, od XVIII w. do czasów współczesnych.

Wina Planety są „pop”

Jako się rzekło, Planeta lubi zarówno szczepy lokalne, jak i międzynarodowe. Lubi również klienta, dlatego w jego winach próżno szukać odlotów i awangardyzmów – to raczej rzemiosło na najwyższym poziomie, perfekcyjne i solidne jak gdańskie meble. Styl – nowoczesny, może nawet trochę nowoświatowy, ale z dużą dozą elegancji. Czerwone wina są przeważnie krągłe i soczyste, seksowne, z wysokim (ponad 13%) lecz świetnie zintegrowanym alkoholem; jeżeli były w beczce, jest ona wyraźnie wyczuwalna, ale nie dominuje. Białe z reguły żywe i owocowe oraz pełne zarazem, rzec by można – paradoksalne. To trunki, które spodobają się wszystkim winomanom: początkujący docenią ich łatwość picia i przymilność, a bardziej zaawansowani – techniczną doskonałość, nawet jeśli są akurat wielbicielami ascetycznego burgunda. W polskim piśmiennictwie winiarskim spotkałem się z dwoma trafnymi określeniami win Planety: że są „handlowe” i „pop”. Zgoda, pod warunkiem że dopowiemy: to handel na poziomie Wokulskiego i pop klasy Michaela Jacksona.

Wybraliśmy dla Ciebie:

Bądź pierwszy! Napisz swój komentarz...

Napisz komentarz